poniedziałek, 2 lutego 2009

Przepis


Dzisiaj w naszym programie podamy prosty przepis na głośny spektakl teatralny, na przykładzie "Lalki" w reżyserii Wiktora Rubina. Wszelkich zainteresowanych proszę o uwagę, bo a nuż zechcecie zostać reżyserami teatralnymi, w czym przepisik owy będzie wam pomocny. Receptura ta była sprawdzona wielokrotnie w Teatrze Polskim, publiczności się podoba, a przy tym jest kontrowersyjna, więc: do dzieła!
Składniki:
- trochę aktorów: "lokalne fenomeny" (Porczyk i Preis) i etatowi przeciętniacy z zadatkami na coś więcej (reszta),
- efektowna scenografia, która się rusza i wywołuje dobre wrażenie,
- scenariusz: cytaty z popkultury, tzw. "dzieł narodowych" (Mickiewicz) i "kontrowersyjnych książek" (Gross), trochę wulgaryzmów, trochę uszczypliwych odniesień do polityki, trochę elementów religijnych i folklorystycznych (oczywiście w dressingu pastiszu), trochę wszystkiego, co przeciętnemu Polakowi z lat 90-tych wydawało się kontrowersyjne (sprawdza się do dziś),
- niewyrobiona widownia, która chodzi do teatru od święta i łatwo ją zachwycić (opcjonalnie).
Przygotowanie:
Podsmażyć aktorów wyznaczając im role według klucza: młodzi grają starych (Wokulski, Rzecki), starzy grają młodych (Łęcka, Helenka). Tak urobionych aktorów wrzucić do wrzącej scenografii i gotować za pomocą scenariusza przez około 2 i pół godziny. Niech poprzeklinają, najlepiej też, żeby pokazywali dupę (obowiązkowe), cycki lub chuja (opcjonalne). Nie muszą wznosić się na wyżyny aktorstwa, wystarczy, żeby ograniczyli się do zestawu swoich najlepszych, sprawdzonych środków (przykład Porczyka). Warto sceny fabularne przeplatać scenami tzw. "kompletnie z dupy", jak np. tańczenie półnago do głośnej muzyki, bieganie między widownią, czy dokarmianie dzieci z domów dziecka. Spektakl dobrze doprawić tanią lewicowością, np. każąc aktorowi wykrzykiwać ile zapłaty dostaje "szary człowiek" - dobrze by było, żeby przy tym wił się po scenie. Opcjonalne jest też doprawienie potrawy wątkiem gejowskim, co nie zawsze jest możliwe (w tym wypadku nie było). Najlepszym zwieńczeniem procesu gotowania jest powieszenie głównej postaci, najlepiej przy jakimś przeboju, choćby "Time to say goodbye" tego ślepego śpiewaka.
Sposób podawania:
Głośno, w aurze może nie skandalu, ale względnej kontrowersji, udzielając wielu wywiadów, w których mówi się banialuki. Najlepiej podawać publiczności średnio lub mało wyrobionej, którą łatwo zaciekawić i rozbawić.
Uwagi:
Potrawa jest nudna i źle doprawiona, dodatkowo składa się z przeciętnej jakości składników. Niemniej jednak polecamy ją na stoły, gdzie ceni się konwencjonalną kontrowersję i sprawdzone środki wyrazu.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

popieram w 100%. niestety, Teatr Polski ostatnio jest w fazie jakiegoś kulturalno-intelektualnego regresu. :P lepiej z wrocławskich teatrów "prowadzi się" już współczesny. z wrocławia jesteś, prawda? nawiasem mówiąc pozdrawiam serdecznie ;) będę wpadać.